Droga do Obfitości odkrywa wiele ukrytych skarbów. Okazuje się wówczas, że sama podróż ku Obfitości napełnia nas tą jakością, do której tak dążymy :). Mamy tutaj kolejne odsłonięcie prawdy paradoksów Wszechświata.
Witaj Piękny Człowieku,
Aby rozjaśnić Ci drogę ku Obfitości, pojawiam się z rozpuszczonym aspektem pod tytułem:
“No ale trzeba mieć, żeby…”
Ten aspekt pokazuje ochotę na to, żeby skorzystać z obfitości materialnej, której realnie się nie posiada. Nosi w sobie ładunek żalu i bezradności.
Przykład:
Dialog:
Osoba 1. Masz takie talenty, dlaczego ich nie wykorzystujesz?
Osoba 2. Na to trzeba mieć czas…
Osoba 1. A nie masz czasu?
Osoba 2. Nie mam. Potrzebuję mieć więcej czasu, żeby robić to co kocham, bo mam pracę i zobowiązania. “Trzeba mieć pieniądze, żeby się rozwijać…”
Osoba 1. (nie wie co powiedzieć, ciche przytakiwanie, bo widzi, że masz trudny moment i nie wie, jak zareagować, “bo rozumie” ciebie, a jednocześnie ma dosyć słuchania twoich wymówek, widząc twój potencjał).
To prawda, że rozwój wymaga czasu, w miarę jednak jak zaczniesz praktykować codziennie to, co robisz, będziesz mieć tego czasu więcej. Możesz to jednak osiągnąć dopiero wtedy, jak w to wejdziesz. Aby w pełni przyjąć i zintegrować ten aspekt, powtórz za mną na głos:
“Widzę w czym siedzisz, znowu się boisz ,że się nie uda. Znowu zrzucasz na to, że nie masz, że trzeba mieć pieniądze, żeby się rozwijać. Kocham cię. Znam to miejsce bardzo dobrze (oddech).
Biorę odpowiedzialność za siebie i mój czas oraz za to, jak go wykorzystuję, nawet jeśli jest mi z tym bardzo niewygodnie teraz (oddech, mów dalej).
Poznaję jak ciągle przesiaduje w miejscu, w którym wmawiam sobie, że trzeba mieć pieniądze lub inne zasoby aby się bardziej rozwijać (oddech). Widzę siebie, jak uciekam od tego, co mam wierząc, że to co będę mieć jako “więcej”, da mi szansę, aby mieć jeszcze więcej (oddech). Widzę tą grę teraz tak bardzo wyraźnie i te lata w niej spędzone. Poznaję, że mogłabym/mógłbym tam dalej siedzieć nieświadomie czekając, aż spadnie mi manna z nieba i mnie wyzwoli (oddech). Teraz jest czas aby przyjąć prawdę o tym, że nie ma wyzwolenia w przyszłości, jeśli to ja staję się jej twórcą w teraźniejszości. Nie ma wyzwolenia w tym, co może być, jeśli to, co jest teraz, mi nie wystarcza, aby być szczęśliwym / szczęśliwą (oddech). I nawet jak bardzo się staram praktykować teraźniejszość i być obecną/obecnym, to jednak jeśli wierzę, że aby mieć “więcej” trzeba mieć więcej czasu, pieniędzy, środków, wówczas kręcę się w kółko praktyk, które nic mi nie dają, bo to co szukało mnie, czekało na ten moment teraz (oddech).
Poznaję te wszystkie miejsca, które podnosiły mnie do góry i korzystam z nich teraz, zbieram je jako punkty światła, które malują mi nową drogę. Poznaję te miejsca, które rozświetlały mi drogę tak wiele lat i teraz ja rozświetlam WAS w głębokiej i prawdziwej wdzięczności. Poznaję te miejsca również, które czekały, aż spełnią się wszystkie warunki, żebym mógł / mogła się rozwijać i oznajmiam Wam, że doczekaliście się. To jest ten moment TERAZ, który podnosi mnie do góry tak, że poznaję, że to co było prawdą schowaną pod wymówkami, już nią nie jest i nic tutaj nie trzeba robić oprócz kultywowania Miłości, którą JESTEM i bycia Tym Kim Jestem. Doczekaliście się, jestem tutaj i widzę Was w Sobie, Jestem tutaj i uznaję Was w sobie. Wiem, że nie było łatwo ruszyć, nie mając nic (oddech). Teraz, kiedy poznaję, że w tym NIC jest moje WSZYSTKO, wcale łatwiej nie jest:). Poznaję teraz nowe miejsce rosnącego potencjału budzącego Prawdę we mnie i ten potencjał jest tak głośny, jak te wszystkie wymówki, które po drodze go pozornie gasiły. Ten moment doczekał się spełnienia we mnie. Zmieniam teraz moją świadomość i świadomość tej Ziemi na przyjęcie Prawdy o tym, że za każdym razem kiedy mówię do siebie lub innych, że “trzeba na to mieć…lub trzeba mieć pieniądze, środki na to, żeby się rozwijać” tak naprawdę deklaruję sobie przed Sobą i Wszechświatem, że “mam na to wszystko, co jest mi potrzebne” oraz “mam pieniądze i środki na to, żeby się rozwijać”. Teraz, kiedy przypomnę sobie tą zmianę, uśmiechnę się jak znowu do mnie przyjdzie „stary druh wymówek” i przypomnę sobie, że zamiast budowania przymusu, daję lekkie przyzwolenie Sobie i Duszy na spełnianie moich potrzeb. Widzę również, że im głębszy jest mój rozwój, tym szybciej te potrzeby realizują się dla mnie i Najwyższego Dobra wszystkich zaangażowanych. A ja w to wchodzę naturalnie i z lekkością, ciesząc się tym przepływem Obfitości we mnie. I dopełniło się we mnie. W sercu Boga wydarzyło się teraz.”
Pozwól sobie na to, żeby to przyjąć świadomie.
Dziękuję <3
Joanna Radwan
zdjęcie: pixabay


