W cyklu relacji. Integracja.

Kochani, ten wpis będzie integracyjną podróżą dla gotowych w temacie relacji. Informacja która płynie jest zintegrowanym bólem tej, która pisze te słowa. Ten temat pojawia się w naszej pracy i ubierzemy go w jednym wpisie, jest to zaproszenie do powtarzania na głos.

Prowadzenie, do którego Cię zapraszam jest objęte głęboką Miłością, która Ciebie nie zostawia ani na krok, bądź tego pewien, bądź tego pewna. Jest to zaproszenie do wolności kochania i wspólnego bycia, wreszcie oddychania pełną piersią, w wolności od utartych uwarunkowań tego co właściwe i niewłaściwe. Kiedy Ona i On spotykają się w prawdzie mogą razem BYĆ. On jako ten, który pokazuje czym jest męskość w przemianie, Ona jako ta która pokazuje czym jest kobiecość w przemianie. Oboje są w tym równi. On chce to usłyszeć, bo mężczyzna podświadomie nosi w sobie to poczucie niższości i zapracowywania sobie na miłość i czułość Jej. Ona znowu potrzebuje wiedzieć że jest Źródłem Miłości dla swojego serca, dzięki temu nie musi się już od niego odwracać, żeby to sobie udowadniać. Czasami rozstania są potrzebne po to żeby mogli do siebie wrócić przemienieni, wtedy podziękują sobie za ten gest odwagi oddzielenia. Tam jest nieznane. Obejmijmy to prowadzeniem. Gotowi do drogi Kochani?

Zapraszam do powtarzania na głos tak jak płynie, będziemy tutaj obejmować formę męską i żeńską jednocześnie, te dwa pierwiastki nosisz w sobie Kochanie. Ku PEŁNI podróżujemy.

Powtarzaj za mną:

„Widzę Cię w tym rozbiciu i poszukiwaniach. Kocham Cię. Tęskniłaś za miłością, ja wiedziałem że nią jesteś i dlatego tu JESTEM, pokazałem Ci to. A Ty twierdziłaś, że wiesz lepiej i chcesz do siebie (oddech). Kocham cię w tym, że siebie szukasz, będę tutaj dla Ciebie.

Widzę Cię w tym rozproszeniu i niepewności czy na pewno cię kocham. Widzę, że wątpisz w moją miłość, a jednak mnie kochasz (oddech). To naprawdę nie jest łatwe dla ciebie. Szukamy siebie już tak długo. Kocham cię (oddech).

Widzę siebie w tej podróży dostrojenia kiedy najpierw idę przed siebie z nim/ z nią, ufam i kocham, potem daję z siebie wszystko, rozsypuję się i wracam do siebie, odchodzę, żeby się pozbierać i potem znowu wejść w to samo (oddech). Teraz kiedy mój powrót jest tak autentyczny, poznaję czym jest to rozsypanie? Kto tak naprawdę się rozsypał? Kto powiedział, że to niewłaściwe? (oddech). Uwalniam moją świadomość od wszelkich projekcji związanych z tym, że rozsypanie się jest czymś niewłaściwym, niepotrzebnym i że można tego uniknąć (oddech). Widzę, że faktycznie moje zrozumienie miłości dążyło do umiejętności przyjęcia jej prawdziwie. Poznaję teraz wzorce, które jestem gotów/gotowa zobaczyć, a jest to uciekanie od prawdziwego zaangażowania się w to życie jakie mam, z tym co mam pod ręką i tak jak potrafię (oddech). Poznaję teraz, że każda moja koncepcja na Miłość wkońcu ulegnie rozpuszczeniu po to, aby właśnie ONA PRAWDZIWA mogła tu zostać. Poznaję teraz, że każdy mój pomysł na to, żeby czuć się „jakoś specjalnie” w obecności jego lub jej jest również ideą, w którą wierzyłam/em tak długo, że aż trudno było mi pojąć, że mogę tak po prostu przestać w to wierzyć. Okazuje się teraz, że moja odpowiedzialność za MIŁOŚĆ, po którą się zgłaszam ma za zadanie wszystko po drodze rozpuścić i nauczyć mnie takiej jakości kochania siebie i drugiego, która pochodzi z mojego duchowego dostrojenia do Boga. Okazuje się, że ta Miłość jest przede mną, stoi i patrzy na mnie w nagości i swojej niedoskonałości, a ja codziennie ją mijałam / mijałem. Teraz już wiem, że żaden obiekt z zewnątrz nie zaspokoi mojego głodnego serca. Poznaję też w tym swoje osobiste pobudki aby zaspokajać siebie i swoje samopoczucie stymulacją, która płynęła z bólu, jaki nadal jest we mnie żywy (oddech). Uznaję i widzę te stare naleciałości systemu, który zachęcał do brania tego co jest, bo mu się należy (oddech) i po prostu odchodzę z tej historii. Tak, to służyło moim potrzebom do tej pory. Teraz widzę i czuję, że wzywa mnie coś głębszego. Niech więc ten ból przejdzie we mnie prawdziwą transformację, a ja poznam dzień, w którym moja gotowość do kochania będzie czysta i potężna, gdyż obejmuje każdą niedoskonałość i w doskonałość ją przemienia. Teraz widzę, że prawdziwie do SIEBIE wracam i ten powrót jest najsłodszą podróżą mojego serca do MIŁOŚCI. Tym samym widzę już, że TEN, którego wybiera moje wolne serce / TA, którą wybiera moje wolne serce, również tą zmianę przechodzi, abyśmy razem pielęgnowali ten nowy świat kochania dla naszego spełnienia i całkowitego uzdrowienia. I tak już jest. Dopełniło się we mnie.”

Pobądź w tym tak długo jak jest to potrzebne dla Ciebie. To wszystko co było, jest w porządku i możesz wracać wspomnieniami do tego, co minione w spokoju i wolności, kiedy tylko uznasz w tym siebie. Jak zrobisz to dla siebie, wstyd i poczucie winy odejdzie, zniknie ten, który się tym karmił i tego potrzebował. Poczucie winy może w nas trwać, kiedy pole w jakim jesteśmy podtrzymuje to jako aktywne, to jest nieświadomy mechanizm karmienia się „winą drugiego” w nadziei, że wtedy się zmieni jak swoje „błędy” zobaczy lub w potrzebie zaspokojenia swojego bólu chwilową ulgą, kiedy usłyszymy magiczne „przepraszam” (robimy sobie takie rzeczy nieświadomie, dopóki się nie obudzimy). Obejmę to szerzej w następnym wpisie. Już pewnie czujecie, że otwierają się wyższe potencjały, dlatego te głębokości teraz jaśnieją jak złoto.

Spędź z tym czas, tak właśnie to działa tutaj <3

Kocham

Joanna


Powiązane wpisy